ZBLIŻA SIĘ JAZZOWA JESIEŃ 2015

Już w listopadzie czeka nas trzynasta edycja międzynarodowego festiwalu Jazzowa Jesień w Bielsku-Białej pod dyrekcją artystyczną Tomasza Stańko. W tym roku zatoczymy pełne koło, od niedzieli 8 listopada do niedzieli 15 listopada. Jazzowa Jesień, tak samo jak jej dyrektor artystyczny, lubi poszukiwać, cieszyć się muzyką, wciąż odkrywać jej odmienne oblicza. W bardziej muzycznym języku – jej odmienne harmonie, stąd co roku, a być może w tym roku wyjątkowo, program festiwalu jest bardzo różnorodny. Tym bardziej jest to fascynujące, że wciąż wspólnym akordem całego programu jest muzyka nagrywana przez wytwórnię ECM. Tegoroczna edycja rozpocznie się koncertem o największym rozmachu w całej historii festiwalu, którego liderem będzie na dodatek kobieta. 8 listopada w Bielskim Centrum Kultury zagra Maria Schneider Orchestra. Na tej zdominowanej przez mężczyzn jazzowej scenie, gwiazda Marii Schneider jasno błyszczy, od wielu lat z rzędu otrzymując nagrody Grammy i niezliczone wyróżnienia oraz niezmiennie zajmując najwyższe pozycje w ankiecie amerykańskiego magazynu Down Beat (w kategoriach: Najlepszy Kompozytor, Najlepszy Aranżer, a jej Orkiestra – w kategorii Najlepszy Big-Band). Jej muzyka jest określana przez krytyków jako „poruszająca, majestatyczna, magiczna, zapierająca dech w piersiach, wspaniała, poza kategoriami".
Już w listopadzie czeka nas trzynasta edycja międzynarodowego festiwalu Jazzowa Jesień w Bielsku-Białej pod dyrekcją artystyczną Tomasza Stańko. W tym roku zatoczymy pełne koło, od niedzieli 8 listopada do niedzieli 15 listopada.
Jazzowa Jesień, tak samo jak jej dyrektor artystyczny, lubi poszukiwać, cieszyć się muzyką, wciąż odkrywać jej odmienne oblicza. W bardziej muzycznym języku – jej odmienne harmonie, stąd co roku, a być może w tym roku wyjątkowo, program festiwalu jest bardzo różnorodny. Tym bardziej jest to fascynujące, że wciąż wspólnym akordem całego programu jest muzyka nagrywana przez wytwórnię ECM.

Tegoroczna edycja rozpocznie się koncertem o największym rozmachu w całej historii festiwalu, którego liderem będzie na dodatek kobieta. 8 listopada w Bielskim Centrum Kultury zagra Maria Schneider Orchestra. Na tej zdominowanej przez mężczyzn jazzowej scenie, gwiazda Marii Schneider jasno błyszczy, od wielu lat z rzędu otrzymując nagrody Grammy i niezliczone wyróżnienia oraz niezmiennie zajmując najwyższe pozycje w ankiecie amerykańskiego magazynu Down Beat (w kategoriach: Najlepszy Kompozytor, Najlepszy Aranżer, a jej Orkiestra – w kategorii Najlepszy Big-Band). Jej muzyka jest określana przez krytyków jako „poruszająca, majestatyczna, magiczna, zapierająca dech w piersiach, wspaniała, poza kategoriami".

Po dwóch dniach odpoczynku, po tym z pewnością spektakularnym koncercie, festiwal powróci z nowym tematem, kolejną harmonią. 11 listopada zagra fantastyczny skład - amerykańskie trio Bad Plus. Iverson, Anderson i King, grają razem od prawie dwudziestu lat i dzięki swojej żywiołowej energii, krnąbrności i rytmicznej innowacyjności, dają niesamowite koncerty, zdobywając tym samym uwielbienie krytyków i rzesze fanów na całym świecie. To może być iście wulkaniczne wydarzenie.

Od 12 listopada zaczyna się program już ściśle ECMowski. Czekają nas trzy dni iskrzących, tzw double bill, podczas których jednego wieczoru na tej samej scenie mamy dwa sety zupełnie różnych składów. Pierwszy z serii to solowy koncert Pablo Marqueza, po którym zagra Tim Berne ze swoim projektem “Decay”. Argentyński gitarzysta Pablo Marquez jest uznawany za jednego z najbardziej spełnionych muzyków tego środowiska, a jego poetyka i wirtuozeria są magnetyzujące. Nie będzie to koncert jazzowy sensu stricto, a bardziej bricolage muzyki klasycznej i kultury argentyńskiej. Natomiast koncert Tima Berna, muzyka znanego już bielskiej publiczności, i jego świetnego brooklynskiego składu, to będzie jazz w czystej postaci, bezkompromisowy, pełen organicznej chemii (“Decay” oznacza po angielsku rozkład lub rozpad, tak jak rozpad cząsteczek chemicznych).

13 listopada zagra dwóch muzyków, liderów, których ojczyste kraje mogą się kojarzyć z żywiołem wody, morza. Wieczór rozpocznie norweski trębacz Mathias Eick z programem z ostatniej płyty, “Midwest”. Kompozycje, które sią na niej znalazły, Eick pisał rozmyślając o morskich podróżach - w wyobraźni przebywał te tysiące kilometrów, jakie przemierzyli jego przodkowie, mieszkańcy malutkiej norweskiej wioski Hem, z której wyruszyli by za oceanem odnaleźć nowy, lepszy świat. W drugiej części wieczoru z kontynentu przeniesiemy się na wyspy i koncert Kwartetu Andy Shepparda. Ten brytyjski saksofonista jest klasą samą w sobie, filarem europejskiej sceny jazzowej. Dla wytwórni ECM nagrywa od lat, każdy z jego albumów ma własny, mocny styl.

W ostatni dzień głównej części festiwalu, 14 listopada, nastąpi w pewien sposób lustrzane odbicie pierwszego dnia podwójnych koncertów, gdy wystąpił Pablo Marquez i Tim Berne. Tym razem wieczór rozpocznie Tomasz Stańko ze swoim zespołem. Dyrektor artystyczny co roku stara się prezentować zupełnie premierowe, czasem przygotowane tylko na ten jeden wieczór, projekty. To obopólna przyjemność – zarówno dla Stańko, który uwielbia eksperymentować, grać w różnych składach, i oczywiście dla publiczności, która co roku poznaje “odmienne harmonie” trębacza (choć on sam twierdzi, że przez całe życie gra jedną kompozycję). Tej edycji Stańko zaprosił do swojego projektu silne indywidualności nowojorskiej sceny muzycznej. Zagrają: Eric Revis na kontrabasie, legendarny Andrew Cyrille na perkusji, i młody, ale bardzo utalentowany Brian Settles na saksofonie. Co nas spotka podczas tego koncertu, jest oczywiście niespodzianką, jak to zwykle bywa z projektami premierowymi. Z pewnością wiadomo, że cały ten dzień będzie wielką muzyczną ucztą. Druga część wieczoru to koncert solo na gitarę i fortepian. W Domu Muzyki zagości Egberto Gismonti - zjawiskowy brazylijski kompozytor o włoskich korzeniach, gitarzysta i pianista, mający w swym dorobku dziesiątki płyt z własnymi kompozycjami do autorskich projektów muzycznych, muzykę teatralną, filmową i aranżacje. Gismonti to wyznawca eksperymentu, ale zarazem kompozytor z klasycznym wykształceniem, badacz-etnomuzykolog Amazonii, ale nade wszystko praktyk – pianista i gitarzysta. Na fortepianie gra z klasycznym rozmachem, rozpędzając się w improwizacji tak, że instrument staje się jego makrokosmosem. Z gitary, często tej 10-, 12-, 14-strunowej uzyskuje brzmienia superwitalne i polifoniczne, używając przy tym specjalnej przez siebie wynalezionej dwuręcznej techniki. Jego muzyczny język, harmonie, są niepowtarzalne, pełne charyzmy, magii. Gismonti jest jednym z tych kilku nielicznych – prawdziwym mistrzem. W ostatnich latach koncertuje wyjątkowo rzadko, tak więc jego obecność i występ na festiwalu będą wyjątkowym wydarzeniem.

Na zamknięcie tegorocznej Jazzowej Jesieni, w niedzielę 15 listopada, tradycyjnie, zaplanowany jest koncert jazzu tradycyjnego. Pod koniec festiwalu wrócimy do korzeni. Wystąpią Stars of British Jazz. Stars of British Jazz założyło sześciu dżentelmenów charakteryzujących się niezwykłą indywidualnością i podejściem do jazzu. W jego składzie znajdują się wyborni akompaniatorzy i porywający soliści, którzy erudycją i wyobraźnią poruszą największego malkontenta. W biografiach poszczególnych muzyków odbijają się powojenne losy brytyjskiego jazzu oraz przeplatają się motywy muzyki popularnej (rock, pop), a ich utwory stanowią idealną mieszankę swingu, dixieland i standardów jazzowych.